Koniec świata w 2050…!

Od dziecka straszono mnie końcem świata, wojną i kataklizmami. Dziś pierwszy raz czuję i widzę, że to nastąpi jeszcze za mojego życia! Jednak bardziej od apokalipsy przerażają mnie ludzie, którzy jednym uchem wpuszczają a drugim wypuszczają takie prognozy, myśląc twardo „mnie to nie dotyczy, mi jest wygodnie, ja nie będę nic zmieniał!”.

Czy wiesz, że naukowcy wyliczyli, że nasza cywilizacja może się skończyć w 2050 roku?

Czy wiesz, że na wyprodukowanie jednej koszulki trzeba 2500 litrów wody, jednych jeasnów trzeba 8000 litrów wody, a kilograma papieru 250 litrów? 

Czy wiesz, że 70% produkowanych antybiotyków jest przeznaczane dla zwierząt hodowlanych, które są nimi na co dzień karmione?

Czy wiesz, że olej palmowy to jeden z najbardziej niezdrowych olejów, dodawany do wielu potraw, słodyczy i przekąsek, którego produkcja wymaga wycinania lasów tropikalnych, a tym samym ginięcia orangutanów?

Czy wiesz, że jeśli nie zakręcisz kranu na 3 minuty np. myjąc zęby, marnujesz 18 litrów wody czyli 12 dużych butelek!?

Czy wiesz, że butelka plastikowa rozłoży się dopiero za tysiąc lat?

Można tak długo… Bardzo intensywnie o tym myślę i na każdym roku próbuję przypatrywać się naszemu stylowi życia, by go skorygować i uczynić bardziej ekologicznym. Wierzę, że nawet małymi krokami można coś zdziałać.

Dlatego od jakiegoś czasu prowadzimy domowy spis działań, które w dużej skali znacznie poprawiłyby jakość życia naszej planety. Oto niektóre z nich:

  1. Plastiku jest stanowczo za dużo, ale to nie całkiem nasza wina. Gdyby producenci wszelkiej żywności dali szanse alternatywnym pojemnikom, każdy mógłby wybrać czy woli tenże plastik czy np.biodegradowalny, inny surowiec. Z drugiej strony zwalanie odpowiedzialności na firmy, które wciskają nam plastik do rąk, też nie jest cool. Można wybierać np.szkło – w sklepach ze zdrową żywnością, w lepszych marketach kupisz mleko w szkle; napoje gazowane typu Coca-cola także są dostępne w szkle. My coraz częściej sięgamy po szkoło, a z powodu plastiku ograniczam też picie Coli (mojej jedynej acz ukochanej używki… ech…!)
  2. Jeśli już trzeba coś kupić w plastikowej butelce, np.wodę, to zawsze są lepsze kilku litrowe baniaki z wodą niż mnóstwo małych buteleczek. Mniej energii elektrycznej zostanie zużyte do produkcji jednej dużej butli. Można też wykorzystać ją wielokrotnie napełniając wodą z kranu lub oligoceńską. Podobnie z kolorowymi jogurtami – lepiej kupić jeden, duży naturalny i samemu w domu dodać dżem lub owoce, potem spakować do pojemniczków na żywność, niż spiętrzać małe opakowania, które od razu lądują w koszach. To nie jest łatwe, wiem… I codziennie ubolewam, że serek Rolmlecz jest w plastiku…
  3. A propos pojemniczków na żywność i pakowania śniadań na wynos – fakt, że pojemniczki są plastykowe rekompensuje wielokrotne użycie –  zawsze to lepiej niż jednorazowy plastik np.od serka.  Ale serdecznie polecam pudełeczka biodegradowalne bambusowe lub ze skrobi kukurydzianej. Coraz więcej ich na rynku, np.Homla, Tk-Max mają ich sporo. Jedyny minus, że bywają dość ciężkie. Z tego samego tworzywa można kupić przeróżne, domowe naczynia. My mamy m.in.talerzyki i miseczki. Są kolorowe i pewnie mało eleganckie, ale za to nie muszę się martwić o stłuczenie ich przez dzieci.  W kwestii pakowania jedzenia na wynos staramy się zastępować torebki śniadaniowe foliowe, papierowymi. A jeśli już foliowe, to najczęściej strunowe-wielokrotnego użycia.

1-4256

  1. Absolutnym hitem u nas w domu jest woda sodowa firmy Olszynka w butelkach zwrotnych – jako, że lubimy wodę gazowaną, a ta z kranu nie leci… Całkiem niedawno na rodzinnej imprezie podpatrzyliśmy „smak dzieciństwa” czyli butelka z syfonem. Smakuje wyśmienicie! A co najważniejsze, przestaliśmy kupować plastik i tylko wymieniamy butelki puste na napełnione. Gdzie? Nasz Tarchomiński bazarek dostarcza takie cuda, ale zachęcam do zgłębiania tematu w Waszych osiedlowych sklepach. Może na życzenie klienta też wprowadzą u siebie takie dobrodziejstwa.
  2. idąc na zakupy, zawsze zabieramy min. jedną torebkę-reklamówkę wielokrotnego użycia. Zgnieciona nie zajmuje nam wiele miejsca w torbie czy w aucie, a pomaga środowisku. A jak zapomnę, to staram się wpakować zakupy do swojej damskiej torby 🙂 do wózka albo nieść w rękach. Jeśli już bardzo potrzebujemy skorzystać z torby sklepowej, pytam czy jest papierowa, a w kolejnym sklepie dopakujmy rzeczy do tej nabytej poprzednio. Wiem, że Pretty Woman robiła wrażenie niosąc całą garść kolorowych zakupów, ale zwróćcie uwagę – większość była zapakowana w papierowe a nie foliowe reklamówki!

1-4260

  1. Z kolei kupując warzywa i owoce można ograniczyć masę siatek plastikowych, zastępując je lnianymi, firankowymi woreczkami albo ażurowymi, których ja używam. I tutaj nasz drugi absolutny hit – za 3 torebeczki różnych wielkości zapłaciłam 21zł !!! Są śliczne, recyclingowe i ekologiczne! Można zamówić u Old-New Goods (w Warszawie można się umówić na darmowy odbiór). Wkładam w nie produkty i ważę, a potem pakuję do większej torby. A jak zapomnę, to wkładam luzem do koszyka. Nie przeszkadza mi, że kilka jabłek, gruszek czy marchewek leży swobodnie, a plastiku mniej.

1-4258

  1. Ważny jest też porządny bidon na wodę, to pomaga ograniczyć małe buteleczki z dziubkiem dla dzieci. Tylko uwaga – nie każdy plastik jest OK.! Poczytaj oznaczenia na spodach butelek i zobacz, co jaka cyfra oznacza. Znajdź taki, który ma nietoksyczny plastik i zacznij przelewać wodę do bidonów z dużych baniaków lub wlewać gotowaną wodę (choć tutaj The Husband ma wątpliwość, co jest bardziej eko – zużywanie energii elektrycznej na gotowanie wody czy plastikowa butelka…?). Nasza Glam Girl ma fajny bidon. Teraz rozglądamy się dla The Little Bro, może ktoś poleci jakiś?
  2. Jeśli mijając witryny handlowe, przeglądając sklepowe strony internetowe jesteś, tak jak ja, mamiony pięknymi ubraniami, których zapewne nie potrzebujesz, przypomnij sobie ile litrów wody trzeba wykorzystać do ich produkcji. Potem wyjdź na upalne lato i pomyśl ponownie o tej wodzie… Od razu ostudzisz w sobie zapał. Przynajmniej mnie trochę studzi. O ile matka zawsze o swoich potrzebach nie myśli, o tyle mam wielką słabość do kupowania rzeczy dzieciom… Teraz biorę głęboki wdech i uczę się wybierać tylko potrzebne rzeczy. Nie jest to łatwe ani przyjemne, a szafa nadal jest przepełniona, ale małymi krokami…
  3. A czy wiecie, że idąc do większości kawiarni, np.Green Nero Coffee można przyjść ze swoim kubkiem, dać do napełnienia kawą i zapłacić MNIEJ? Nie wykorzystujesz opakowania na wynos i oszczędzacz pieniądze. Korzyści macie Wy i planeta. Ja niestety ciągle o tym zapominam…jeszcze… Są też kawiarnie np.STOR, które zamierzają wprowadzić całkowicie biodegradowalne kubki na wynos, jednakże recepturę na razie trzymają w sekrecie. Czekamy z zaciekawieniem!

1-2081

  1. A jak oszczędzić papier, a tym samym drzewa? My mamy słabość do kupowania książek. Uwielbiamy je my, lubią je dzieci, ale im więcej kupujemy, tym częściej myślimy o wycinanych lasach. Dlatego częściowo zastąpiliśmy kupowanie wypożyczaniem z biblioteki – dzieci mają wielką radość z odwiedzania licznych księgozbiorów i co kilka tygodni wymieniania stosów, kolorowych pozycji, a my czujemy, że nie wycięliśmy drzewa. Częściowo też zastąpiliśmy książki czytnikami Kindle – ebooki pochłania się tak samo dobrze, jak pachnący papier. Pewnie wyprodukowanie takiego urządzenia nie jest eko, ale przynajmniej proces fotosyntezy zostanie uratowany.
  2. Mijając śmiecie na ziemi – podnosimy i wyrzucamy do najbliższego kosza. Trochę to obrzydliwe, wiem, ale w imię wyższego celu. Bardzo podoba mi się akcja na plażach – by każdy podniósł 3 śmieci i wyrzucił do kosza. Gdy na majówkę byliśmy niedaleko Darłowa, piasek był czyściutki!
  3. Nie wyrzucamy do śmieci żadnych ubrań w dobrym stanie – za małych, lekko zużytych, nietrafionych… Wszystko podajemy dalej – tak, by znalazły jak najwięcej zastosowań w świecie. Rzeczy mocniej zniszczone wsuwamy do kontenerów na odzież używaną – a nóż się komuś potrzebującemu przyda, a nawet jeśli trafi do lumpeksu, to przynajmniej będzie w obiegu zyskując kolejne życie.

A jak wyglądają Wasze listy codziennego myślenia o naszej planecie? Co robicie, by było ekologicznej? Chętnie skorzystamy z porad!

3 myśli w temacie “Koniec świata w 2050…!

  1. osobiście nie wierzę w koniec świata w 2050 😀 o butelce plastikowej to prawda śmieci najlepiej wyrzucić nie przed siebie a do kosza, potem segregacja 🙂 Piękne zdjęcia 🙂

    Polubienie

  2. Można też zamontować dobry filtr i zamiast przegotowanej wody wlewać do bidonu kranówkę,szczególnie warszawską;)
    Fajny wpis,dobrze ciągle sobie przypominać o małych kroczkach do dużej zmiany, dzięki!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s