A jakie jest Wasze 5 minut dla siebie…?

Ilekroć mały Bro usypia w ciągu dnia, planuję co za chwilę będę robić. Dziś wyliczałam między zrobieniem czegoś przyjemnego: od poczytania książki, przez zakupy internetowe, po poprasowanie (i oglądanie jednym okiem Netflixa).  Czasem i mi się należy, a co!  Ok, The Little Bro śpi! Idę! Po drodze wchodzę do łazienki, gdzie napotykam pralkę pełną mokrych rzeczy do powieszenia. Zawracam na taras i zamiast robić coś miłego, robię tzw.NIC czyli zdejmuję suche ubrania, wieszam świeżo wyprane, dalej segreguję zdjętą stertę na tę do prasowania i na tę drugą… Wreszcie usatysfakcjonowana schodzę na dół zrobić kawę. W momencie wejścia do kuchni zamiast kawy znów robię NIC: wyjmuję czyste rzeczy ze zmywarki, układam w szafkach, załadowuję maszynę na nowo, włączam, gotowe. Automatycznie „pykam” wodę w czajniku. Czajnik przyjemnie szumi zwiastując kawę. Nim się woda ugotuje, chwytam psikadło i ścierkę, by wytrzeć stół, blat, kuchenkę. Zerkam na podłogę, pod krzesłem The Litte Bro sodoma i gomora… Więc kucam, zbieram resztki jedzenia, dalej ścierką zgarniam drobne okruszki i na końcu spryskuję oraz przecieram. Przydałby się mop, ale nie mam czasu na niego. Wiem, że nie skończyło by się na umyciu tych dwóch metrów kwadratowych… Spłukuję ostatni raz szmatkę , odkładam płyn. Idę do WC. Przechodząc przez pokój dostrzegam na podłodze kilka samochodzików, klocków i rozrzucone buty. Zbieram, odkładam na miejsca. Samochody parkują w salonie, gdzie zauważam ściągniętą narzutę na kanapie. Poprawiam. Wraz z nią od nowa układam poduszki.  Z poduszek spadły 3 kawałki wafli ryżowych. Zerkam gdzie spadły. Widzę je, a wraz z nimi kilka innych paprochów. Idę po zmiotkę. Nie włączam odkurzacza, by nie obudzić małego. Zamiecione, szczotka i szufelka na swoich miejscach. Rozglądam się dookoła. Ok, ujdzie. Przypominam sobie o kawie, ponownie gotuję wodę w obawie, że woda wystygła i kawa słabo się zaparzy. Szykuję kubek, kawę i kawiarkę. Biorę do ręki Kindla. W końcu podczas picia należy mi się kilka stron relaksu. Kawa już pachnie. Nalana i zamieszana z łyżeczką cukru. Nieopacznie przypominam sobie, że muszę umówić Glam Girl do ortopedy, małego Bro na szczepienie, a siebie do dentysty. Siadam do komputera, wybieram odpowiednią stronę, loguję się, wolnych wizyt lekarskich brak. Spróbuję później, a nóż się coś zwolni. Dzwonię do kliniki stomatologicznej. Umawiam się za miesiąc, ok, mogę tyle poczekać. Wracam zadowolona do kawy. Nie jest już taka gorąca, ale da się wypić. Siadam przy stole, otwieram czytnik, uff… Czytam. Na serio czytam. Mijam dwa akapity, przychodzi SMS. Odpisuję. Po skończeniu odpisywania, kontrolnie zerkam na powiadomienia na FB, nic ciekawego. To jeszcze rzucę okiem na tablicę. Kilka lajków, ok. Wracam do książki. Akapit, Mały się poruszył, widzę go w elektronicznej niani. Chwila grozy – wstał czy śpi dalej… Chyba śpi, tylko się przekręcił. Uff! Czuję, że sen już jest lekki, więc przyspieszam z piciem kawy. Smak już straciła z zimna, ale dziarsko piję i wmawiam sobie, że jest fajnie. Zerkam na zegarek, drzemka już trwa 55min, więc wstaje i szybko gotuję ryż do pomidorówki, którą rano przyniosła Babcia (a właściwie Anioł). Garnek, woda, szczypta soli. Ściągam ryż z półki, wrzucam na wrzątek. Gotuje się. Odsuwam krzesło, by wrócić do Kindla… „Mamooooo…. Ma MA…. Brum brum… Taaataaaa….”. Kurtyna.

A  Wasze pięć minut dla siebie jak wygląda?:)

3 myśli w temacie “A jakie jest Wasze 5 minut dla siebie…?

  1. Znam to wszystko, znam tą „sodomę i gomorę” 😀 Córka zmieniła pracę, często siedzi po godzinach w pracy, w tygodniu delegacje, dobrze że czasami noce są dla mnie 😉 Dobrze mieć pomoc, kogoś bliskiego do pomocy 🙂

    Polubienie

  2. Dokładnie opisałaś moją przerwę 😀 A do tego mąż czasem się pyta co ja takiego robiłam w ciagu całego dnia?😂😂😂
    Ale i tak mam dobrze bo starszy syn poszedł do przedszkola, wiec od 4 tygodni mam ciszę w domu na 2 godziny. On nie brał drzemki już od dłuższego czasu…
    A moja sprawdzona rada- zazwyczaj pod koniec tygodnia jak mały śpi to ja tez się kładę, i wszystko przesuwam na pózniej. Przynajmniej jestem w dobrej formie na wieczorne zabawy, obiad, i kładzenie do łóżka!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s