Rodzino, żyjmy chwilą

The Little Bro kończy miesiąc w tym tygodniu. Czas dość szybko leci, choć dni mi się ciągną bardzo. Nie dlatego, że są nudne czy monotonne, a dlatego, że są nadal bardzo stresujące i niewyregulowane. Ciężko o jakikolwiek stały rytm u noworodka. A niestety to przewidywalność planu dnia pozwala nam złapać ład i spokój psychiczny. Wiemy bowiem co i o której się wydarzy, a tym samym dlaczego malec płacze; czy mamy się teraz spodziewać drzemki, aktywności czy wilczego głodu…

U nas jedyny rytm jaki się krystalizuje, to dzień i noc. H.od początku rozróżnia te dwie pory i dzięki temu jako tako śpi w nocy. Dzień przypomina rollercoaster… Raz z drzemki w drzemkę, raz pół dnia bez solidnego snu (czyt.kilka godzin kwękania i marudzenia głównie na rękach). Jako matka-polka, która od początku usiłuje stanąć twardo na nogi, próbowałam się umówić do kosmetyczki na paznokcie… Ambitnie, bo po niespełna dwóch tygodniach życia brata Glam Girl. Oczywiście w nocy przed wizytą musiałam spotkanie odwołać, a zamiast tego, iść u lekarza. Dalszy ciąg nie był ani wesoły ani optymistyczny… Ale po ciężkich następstwach, podjęłam paznokciową próbę numer dwa: umówiłam się na godzinę 9 na podziałek. Przez dwa dni The Little Bro nakarmiony spał o tej porze. Ha! Dwa dni później już przesuwałam na godzinę 10., gdyż i owa drzemka jawiła się później. Wczoraj chciałam wrócić do pory wcześniejszej…

Zamiast tego przysiadłam, spojrzałam na syna, który akurat nie chciał zasnąć, potem na Glam Girl, która zaczęła narzekać na ból gardła i pociągać nosem i podjęłam jedno wielkopostne postanowienie: przestać planować cokolwiek i zacząć ŻYĆ CHWILĄ! Zamiast non-stop się stresować: zaśnie czy nie… Zdążę go nakarmić czy będę musiała zostać w domu… Czy wyjdziemy wreszcie na spacer… Czy Glam Girl będzie chodzić do przedszkola czy zostanie w domu z infekcją… a może będę musiała z dwójką iść do lekarza…?! A kiedy H. zacznie przesypiać noc…? Czy zdołamy wyjść na koncert Stinga…? Czy go nie przekarmiam…? Czy zaczną się kolki? Milion pytań, na które nie ma odpowiedzi. I nie będzie. Planowwanie bywa trudne dla dorosłych, a co mówić o dzieciach, i to malutkich. Niby to wiedzieliśmy po niemowlęctwie Glam Girl, ale łudziliśmy się, że z drugim dzieckiem jest inaczej – że drugie dziecko jest zwyczajnie inne, a że pierwsze dało w kość, to drugie powinno być modelowe. Haha. Guzik prawda. To też powinniśmy wiedzieć, ale że ja zawsze stawiam na naiwny optymizm, to starałam się myśleć odwrotnie. Nie zadziałało.

Jedyne co na mnie działa – to bycie tu i teraz: dla dzieci, dla rodziny, dla siebie. Zamiast myśleć, czy jutro zdołam dotrzeć na manicure… Skupiać się na tym, co robię w tym momencie. A w tym momencie delektuję się chwilą dla siebie – H.śpi, a Glam Girl siedzi koło mnie przy stole i zajada babeczkę, popija herbatę i miło rozprasza mnie zabawną konwersacją. Opowiada o wrażeniach z zajęć hiszpańskiego (dziś ponoć były najlepsze zajęcia na świecie!) i planuje domowe-dziewczyńskie SPA z mamą oraz sesję zdjęciową. Na tapecie będą paznokcie i masażyki, a potem córka wybierze strój do zdjęć. To jest nasz maksymalny plan dnia! Na godzinę…dwie do przodu… Dłuższe planowania naprawdę nie mają sensu. Jeśli jest coś, np. wizyta u lekarza, którą i tak musisz odbyć, to przecież czy to jest czas drzemki, karmienia, zabawy, musisz ją odbyć. Nie trzeba się zamartwiać na zapas, jak to się pogodzi z aktualnym nastrojem malca, bo się nie zgadnie. A owy stres dodatkowo może udzielić się całej rodzinie i wpływać negatywnie na wszystkich, w tym na najmniejszą Mordkę.

A zatem drodzy rodzice i wszyscy ci, którzy mają na bakier z planowaniem – przestańcie! Ja już przestałam (mimo, że lubię!!!). I czuję ulgę. Nie robię sobie presji, nie czekam na wieczór w napięciu czy tej nocy uda się go uśpić tuż po kąpieli czy może będzie chciał się „bawić’ na rączkach przez bitą godzinę… Co będzie, to będzie. Zamiast skupiać się na przyszłości, żyjmy chwilą obecną. To pomoże bardziej cieszyć się macierzyństwem, lepiej obserwować dzieci i ich zachowania, luzować napięty kark i zamiast myśleć o zlewie pełnym naczyń, zwyczajnie uciąć sobie zdrową drzemkę albo obejrzeć ulubiony serial. Rytm przyjdzie z czasem… U jednych szybciej, u innych później…  Robienie sobie presji w niczym nie pomoże. Lepiej wrzucić na luz, nie oglądać się na dzieci znajomych, nie porównywać a po prostu być! Być tu i teraz.

Pozdrawiamy wszystkich, którzy postanowili skorzystać z naszej rady! Czekam na komentarze, jakie są/były Wasze doświadczenia z noworodkami i ich rytmami. Może u Was było inaczej, może Wy daliście radę od początku przesypiać całe noce i planować kolejne dni…

Poniżej sesja zdjęciowa inspirowana wyczekiwaną wiosną. Nawet paznokcie są błękitne…

e-5840

Stylizacja: marynarka – Pepe Jeans, bluzka – United Colors of Benetton, spodnie – Okaidi, baleriny – Smyk, skarpetki – Calzedonia

Reklamy

3 thoughts on “Rodzino, żyjmy chwilą

  1. Rytm powiadasz? Właściwie to obawiam się że u nas ten rytm przyszedł już dawno… i ku mojemu niezadowoleniu wstawanie najpóźniej o 5.30 rano jest rytmem D. Nie ma takiej mocy żeby poszedł spać później niż o 20. Jeśli próbuję go „przytrzymać” to słania się na nóżkach, jest okrutnie marudny i nie skory do zabaw i blagalnym wzrokiem patrzy na mnie ciągnąc mnie w stronę sypialni.
    Pierwsza przespana noc nastąpiła w 6 miesiącu. Ależ to było ŁAAAŁ! Euforia nie trwała jednak długo. Jak nie wstawanie w nocy to po prostu skowronkowy śpiew (dosłownie – jak już się wyspi to przewala się po łóżku i gada jak najęty swoje abuda da fiesz?). Pomijając wszystkie infekcje kiedy noce z założenia są przechlapane i ot takie dni kiedy emocji było dużo lub nie wiadomo co się zadziało ale budzę się o 23 i nie śpię do 4 rano bo z Mamą mi fajnie… to można uznać, że rytm jako taki jest 😀
    Sporo w tej kwestii zrobił również żłobek – na jego potrzeby D. na szczęście szybko i bezboleśnie przestawił się na 1 drzemkę w ciągu dnia co daje nam większe szanse na spanie w nocy. I ktoś powie: „o co Ci chodzi? Zasypia o 20 najpóźniej i wstaje przed 6 to pięknie i długo śpi”… i mnie też to cieszy, tylko że ja jestem typem sowy i jak od 1.5 roku budze sie w okolicach 5 rano to jakos tak chyba wewnętrznie nie mogę się z tym pogodzić 🙂
    A planowanie? Ten tryb wyłączyłam już baaaardzo dawno temu. Nie tylko ze względu na D., który wyznaczył sobie chyba za punkt honoru krzyżowanie moich planów, ale również ze względu na awarię prądu (kiedy brak możliwości wyjazdu z podziemnego garażu bramą otwieraną na pilota uniemożliwia dotarcie na umowioną miesiąc wcześniej wizytę u lekarza).
    Próba umówienia się ze znajomymi posiadającymi dziecki bez spontaniczność nie udała się jeszcze nigdy. A to gorączka, a to glut, a to inne zarazki… Planowanie to chyba coś, co się robi żeby mieć poczucie ogłady w życiu… tak pisali w książkach… różnych… chyba niepotrzebnie je czytałam…albo autor nie miał dzieci 😉
    Trzymajcie się razem! Grunt to rodzinka 🙂 Pozdrawiamy zagluciani w ten piękny, deszczowy, wiosenny wieczór! :*

    Polubienie

  2. 🙂
    Na szczęście nigdy nie byłam przywiązana do planowania i rozsądnego traktowania czasu… 🙂 Po 10 miesiącach nadal plan dnia bywa niespodzianką, o której stanowi drzemka – będzie, czy się jednak obejdzie bez?..
    Czasem mam wrażenie, że mieszkamy w odrealnionej rzeczywistości, po drugiej stronie lustra 🙂
    W nocy co najmniej 7 podbudek, ostateczna ok.5, także… hejże ho! Trzeba chwytać uśmiechy i całusy żeby przetrwać, karma na każdy dzień! 🙂
    Rodzinko! ❤

    Polubienie

  3. ja zauważyłam, że właśnie zmiana w podejściu bardzo wiele daje, gdy człowiek przestaje za dużo oczekiwać, a poddaje się biegowi chwili, wtedy jakoś wszystko zaczyna się układac. może dlatego, że stres mija…dzieci w końcu odbierają emocje jak mało kto…dobra wiadomość jest też taka, że z czasem jest zwyczajnie prościej

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s