Barcelona z dzieckiem w 3 dni

Pierwszy śnieg to idealny moment na ogrzanie atmosfery odrobiną barcelońskiego słońca. Ja do śniegu nic nie mam – wręcz przeciwnie, osładza wątpliwe nastroje. Ale, że nie każdy podziela mój entuzjazm, polecam jak najszybciej pobiec do szefa, wziąć 1-2 dni wolne, zabukować bilety lotnicze (my korzystaliśmy z regularnych linii LOT), zarezerwować lub od razu wykupić nocleg (np.na Booking.com, Travelplanet.pl, Trivago.pl itp.) i pakować walizki do Barcelony!

barca-4149

W naszej ocenie Barca to miasto, do którego zawsze chce się wracać. My byliśmy dopiero drugi raz, ale na pewno jeszcze tam zawitamy. Dlaczego? Dla bardzo przyjaznego i bezstresowego klimatu. Ikon do zwiedzania też tam nie brakuje, ale podróżując z dzieckiem nie one stają się najważniejsze. Nasza Glam Girl bardzo dzielnie i wytrwale spaceruje całe dnie, ogląda piękne kamienice, nowoczesne budynki, wyłapuje ciekawe detale, ale raz po raz potrzebuje odskoczni typowych dla wieku czyli na naszych ścieżkach nigdy nie może braknąć placów zabaw, kawiarni i innych miejsc z atrakcjami dla dzieci.

Na 3 dni wypadu do Barcelony TEJ JESIENI* (*w Barcelonie średnia temperatura powietrza na koniec października to 20 stopni Celsjusza) skupiliśmy się na:

wędrowaniu po głównych ulicach, skwerach i deptakach miasta: La Rambla, Placa de Catalunya, Placa Nova, Avinguda del Portal de l’Angel, Carrer de Ferran, Placa de Jaume. Najciekawszy budynek zdaniem Glam Girl i naszym to kamienica (przy La Rambla) Bruno Quadras z końca XIX wieku, która była niegdyś pracownią parasolek. Z tego tytułu elewacja ozdobiona jest malowniczymi parasolami. Córka skojarzyła sobie je z Mary Poppins i dzięki temu skojarzeniu, skutecznie zapamiętała je 🙂 W trakcie spacerów nie zabrakło czasu na przystanki na kawę i ciastko (hiszpański Starbucks ofertuje pyszne bezglutenowe muffinki !), drobne zakupy na straganach (m.in. na Avinguda del Portal de l’Angel kupiliśmy piękne, ręcznie robione tabliczki z imionami naszych dzieci), a także degustowanie świeżych owoców na słynnym targu spożywczym Boqueria.

zwiedzaniu miejsc przyjaznych dzieciom, czyli oceanarium L’Aquarium, plaży Barceloneta i portu Olimpic. Wszędzie Glam Girl czuła się wspaniale i wakacyjne. W akwarium fascynowała się „owocami morza”, wielkimi i małymi rybami, żyjątkami i roślinkami. Mimo pięknej infrastruktury, najciekawsze było karmienie rybek! Za 2 Euro można było poić małe głodomorki. Początkowo córka się bardzo bała, ale po chwili przełamała swoje opory i już potem odejść nie chciała. Polecamy to miejsce bardzo, z małym ostrzeżeniem – złapałyśmy tam coś a la rota wirusa… Niestety udaliśmy się tam w niedzielę, w dzień, w który mnóstwo osób wpadło na podobny pomysł. Było tłoczno i duszno. Toalety pozostawiały wiele do życzenia… 3h później Glam Girl doznała fatalnych konsekwencji tego wyjścia. 3h od choroby córki, padło na mnie. Żel antybakteryjny nam nie pomógł tym razem… i tego dnia do plaży już nie doszłyśmy. Szczęśliwie objawy ustały i następnego dnia, na zwolnionych obrotach mogliśmy nadrabiać straty. Pechowo słońce zasłoniło się chmurami, ale nawet lekki deszcz przy dwudziestu stopniach nie psuł nikomu nastroju.

Plaża Barceloneta – jedna z najładniejszych, miejskich plaż w Europie. Otacza ją przyjemny deptak z knajpkami i co najważniejsze, charakterystyczna, metalowa konstrukcja L’Estel Ferit  jakby klocków z oknami ustawionymi jeden na drugim, dodając do tego wieżowce w tle, mamy piękną panoramę. Jesienny piasek był nadal ciepły, temperatura wody także nie zmroziła naszych gołych stóp, choć na większą kąpiel byśmy się już nie skusiły (w przeciwieństwie do wielu innych turystów). Z plaży udaliśmy się na kolejkę linową Teleferic de Montjuic ujrzeć krajobraz z lotu ptaka. W prawdzie mgła zasłoniła cały widok, ale super przejażdżka czerwonym wagonikiem a następnie zejście z góry Montjuic dostarczyła wystarczających emocji Glam Girl. Mniej się cieszył Father The Dog, gdyż liczył na spektakularne zdjęcia…

Port Olimpic zachwycił jachtami i a la pirackimi statkami. Pobudzało to wyobraźnie i chęć do wcielania się w rolę małych piraciąt i Kapitana Haka. Mnie widok żagli bardzo uspokaja i skutecznie odrywa od rzeczywistości. Mówić dużo nie trzeba… po prostu wakacje. Dodatkowo mieliśmy okazję przejechać się rikszą rowerową, która sprawiła mnóstwa radości najmłodszej latorośli.

zjedzeniu bezglutenowego posiłku w „tubylczej” atmosferze: hitem okazały się ciepłe kanapki przyrządzane w osobnej, sterylnej kuchni w miejscu zwanym Conesa przy Placa de Sant Jaume. Przychodzili tam miejscowi oraz turyści. Ponoć po miejscowych poznasz, że lokal serwuje smaczne dania. W tym przypadku się to sprawdziło. Glam Girl była zachwycona! Rzadko mamy okazję zjeść bezglutenową, ciepłą kanapkę, wyglądającą i smakującą bardzo dobrze, w normalnych warunkach i to jeszcze na wakacjach. Dla odmiany trudno było znaleźć pizzę czy pastę… Raz od włoskiego kelnera usłyszeliśmy, że takie dania w postaci bezglutenowej nie istnieją i że nigdzie ich nie znajdziemy. Kilka restauracji dalej, (ok.500m od plaży Barceloneta) znaleźliśmy – pyszne pasty w miejscu Regina Margherita (szkoda tylko, że właśnie tam zaczął się problem z rota wirusem, przez co nie udało się dokończyć spaghetti…). Costa coffee czy Starbuck są mniej lokalne, ale i w nich nie zabrakło przekąsek bez glutenu. O ile w Coście dostępne były te same batoniki Brownie, które mamy w Warszawie, o tyle Starbucks nas mile zaskoczył świeżymi (choć paczkowanymi) waniliowymi i czekoladowymi muffinami. Mniam! Wszystko było pyszne, ale nic tak nie ucieszyło, jak bezglutenowe lody.

– znalezieniu kilku konsumpcyjnych acz bardzo przyjemnych sklepików: firmowy sklep FC Barcelona i Disney Store.  Oba ucieszyły oczy zarówno Glam Girl jak i nasze „dorosłe”. Już samo oglądanie towaru na półkach radowało! Oczywiście córka miała obiecaną „pamiątkę” 🙂 A to ją dodatkowo rozpierało energią. Rezultat? Suknia księżniczki Anny oraz lalka Bella z serii Animator Doll, a także stój FC Barcelony, który służy teraz jako kostium na gimnastykę w przedszkolu. Tata i córka są bardzo zadowoleni.

– z zabytkowych ikon Barcelony dziecku pokazaliśmy: Sagradę Familię (w deszczu) – Glam Girl najbardziej podobały się rzeźby owoców na szczytach wieżyczek i postacie z trąbkami na elewacji. Father The Dog miał więcej ambicji, ale trzy dni mijały tak szybko, że nie śmieliśmy zamieniać ich na bieganie z punktu A do punktu B dla zasady. My już Barcelonę raz widzieliśmy, a Glam Girl jeszcze w przyszłości zobaczy. Bez ciśnienia.

Na koniec wyjazdu wszyscy mieliśmy niedosyt i pragnienie pozostania na dłużej… Proza życia kazała wracać do Polski, ale smak i bezcenne wspomnienia pozostały. W prawdzie poprzednie wakacje na Fuertę Venturę w pamięci Glam Girl zapadły mocniej, ale i o Barcelonie długo opowiadała, beztrosko dodając, że jadła lody bezglutenowe, była w Disney Store oraz że łapała fale bosymi stopami! Dla każdego coś miłego! Adios!

barca-4200

barca-4192

Reklamy

2 thoughts on “Barcelona z dzieckiem w 3 dni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s