Ludzie i teorie spiskowe

Zadziwiające jest, jak ludzie są podatni na plotki, na wiadomości telewizyjne, na newsy w Internecie… Ale jeszcze bardziej zdumiewają mnie osoby, które tworzą sobie wyimaginowane teorie w swojej głowie… Na podstawie czego? Ano prawdopodobnie niczego. Tak z kosmosu (i kompleksów, zazdrości?).

Numerem jeden jest teoria spiskowa pt.: „Dziecko w przedszkolu a ona nic nie robi!”. Człowiek człowiekowi wilkiem? A może kobieta kobiecie? Obserwuję na swoim (i nie tylko) przykładzie, jak ludziom przeszkadza, że nie każdy chodzi do pracy od 8 do 16 (lub jak nasz Father The Dog – od 9 do 18…19…20..24…). Poprawka – że nie każda matka chodzi do pracy równolegle z mężem, że nie zostawia dziecka w przedszkolu do zamknięcia, że nie odbiera dziecka opiekunka albo babcia. Widzę i słyszę, że nie jest w dobrym tonie zostać w domu i „NIC NIE ROBIĆ”. Oczywiście nikt przekąśliwie krytykujący nie wnika, czy np. jest jakiś powód, dla którego przyjęło się taki a nie inny model codzienności. To nie jest istotne. Prawdopodobnie nie myśli się, że niektóre dzieci chorują częściej niż inne, że niektórzy mężowie wracają później do domu niż inni, że może firma już nie czeka na ciebie z otwartymi ramionami albo że mimo trzydziestu lat na karku, cały czas szukasz sposobu na siebie, albo że masz w o l n y zawód…itp. Itd. Grunt, że „nic nie robisz”.

Numer 2: „Nosi krzyżyk na szyi czyli na pewno głosowała na PIS!” – Drodzy Państwo, może Was zaskoczę, ale wiara i Bóg nie mają nic wspólnego z PISem! I niestety coraz mniej z Kościołem… Tyle w tym temacie.

Numer 3: „Dlaczego ona jeszcze nie ma kolejnego dziecka?!”. Bardzo lubię ten wątek. Zwykle spekulacje toczą się za plecami, ale czasem nawet padają pytania wprost, zazwyczaj od nieco dalszych znajomych, albo znajomych-znajomych, albo znajomych-znajomych-cioci-babci itp. Im bardziej obcy, tym bardziej bezpośredni czy też wścibscy. Zapomina się wówczas o zwykłym ludzkim m y ś l e n i u. Nie chcę nikogo obrazić, ale tego typu pytania wiele osób mogą bardzo dotykać. Odpowiedzi nie zawsze muszą być jednoznaczne z „nie bo nie”. Przyczyn posiadania jednego dziecka (albo nieposiadania wcale) może być całe mnóstwo, od problemów za zajęciem w ciążę, kłopotów zdrowotnych, przez względy osobiste, zawodowe, finansowe, po różnice zdań partnerów itd.  Rada? Skoro temat dzieci tak bardzo Was fascynuje, zajmijcie się własnym rozmnażaniem.

Numer 4: „To zła matka jest – karmi butelką!”. Do niedawna myślałam, że całkiem cywilizowane z nas społeczeństwo i że takie tematy jak karmienie piersią, butelką, czy mieszane nikogo już nie poruszają. Błąd! Całkiem przypadkowo temat zgłębiałam za sprawą niedawno narodzonego przyszywanego synka i doznałam szoku, że boom na karmienie piersią rośnie z każdym rokiem. Portale prorodzinne, blogi parentingowe, ekoblogi – wszyscy wręcz apelują o karmienie piersią i to najlepiej do późnych lat… I nawet bym to zaakceptowała, bo niby to najzdrowsze. Ale równolegle idzie za tym hejt na mamy-butelkowe a nawet te, które łączą przyjemne z pożytecznym i po prostu dokarmiają mlekiem modyfikowanym. Mimo, że ten temat już dawno za nami (a u nas różowo nie było), zbulwersowałam się i bulwersować nie przestanę. Strasznie nie lubię szufladkowania i proszę, by zostawić biedne matki używające butelek (czy smoczków, bo to ten sam kazus), które na serio mają wiele na głowie, w spokoju!  Lepiej w tym czasie głowę sobie zawracać własnymi problemami, piersiami i dziećmi.

I ostatnia, piąta – moja ulubiona: „Odwołali nagle spotkanie ze względu na chorobę dziecka czyli nie lubią do nas przyjeżdżać/nie lubią nas/dziecko nie lubi nas, a dziecko na pewno nie jest chore!”. Zostawiłam na deser, bo to najbardziej nas dotyczy. „Uwielbiam” te spojrzenia, uwagi, żale i przytyki, kiedy przyjeżdżamy do kogoś w gości bez Glam Girl, bo akurat obudziła się z katarem czy kaszlem… „Uwielbiam” też oficjalne przemilczenia tego tematu, a które wypływają na boku później… W całej tej tragikomicznej sytuacji cieszę się, że nagle wszystkim tak zależy na bliskim kontakcie z córką, że tak tęsknią, bo dawno jej nie widzieli… Ale choroba nie wybiera. Ja mam zasady – nie zabieram nigdzie chorego dziecka, zwłaszcza do innych dzieci (!). Oczekuję też respektowania mojej zasady względem przyjeżdżania do nas. Może komuś katar nie przeszkadza, ale nam owszem. U jednego dziecka przysłowiowy katar minie w 3 dni, u drugiego… (czyt.Glam Girl) nie… Odporność celiaczki, która cały czas walczy, by przeciwciała spadły do ZERA, jest inna, niż przeciętnego dziecka. I ona na serio częściej i dłużej choruje. Nie wiem ile razy to jeszcze będę musiała tłumaczyć, ale to naprawdę nie ma nic wspólnego z sympatią czy antypatią do kogokolwiek. Towarzyskie z nas dusze i ostatnią rzeczą na świecie jest kłamanie o stanie zdrowia Glam Girl. Amen.

Ech…Konspiracyjny z nas naród. A może ktoś ma jeszcze jakiś przykład „teorii spiskowych” życia codziennego? Zapraszam do komentowania!

Tymczasem proponuję zostawić w świętym spokoju sprawy innych ludzi i wyjść na PLAŻĘ!!! Choćby miejską! U nas ta forma relaksu się bardzo dobrze sprawdza!

Stylizacja Glam Girl: Tunika T-shirt – Disneyland,  czapeczka – Fat Face, jeansowe legginsy – Lupilu, ozdoby do włosów – Okaidi

Reklamy

3 thoughts on “Ludzie i teorie spiskowe

  1. Jestem na etapie fascynacji (często przeradzającej się w zmęczenie) pierwszym dzieckiem. Intensywnie jednak myślę o drugim 🙂 Prawdopodobnie dlatego jak ktoś jest w podobnej sytuacji to podpytuję czy w planie jest kolejne ale mam nadzieję, ze robię to bez „ataku”… zwykłe pytanie bez oskarżenia choc po tym wpisie chyba jednak się nad sensem dopytywania zastanowię. Jestem również z tych gorszych matek co to dokarmiały swoją pociechę mlekiem modyfikowanym karmiac jednocześnie piersią. Karmienie piersią jednak nigdy nie było dla mnie przyjemnością (z wielu różnych przyczyn) więc przy pierwszym kryzysie laktacyjnym z nieukrywaną przyjemnością przeszliśmy tylko na mieszankę. Wiem, ze nie można mówić o tym głośno bo kult matki karmiącej istnieje….oj istnieje.
    Kolejną sprawą jest alienacja przez wzgląd na dziecko. Mamy akurat to szczęście, ze nam póki co synek raz złapał katar na 5 dni. Jednak od początku przyjęliśmy pewien system wieczornych rytuałów (codzienna kąpiel, oliwka z masażem, karmienie, tulenie i spanie). To powoduje, ze nie uczestniczymy póki co w imprezach zaczynających się o godzinie 19 czy 20 bo na pierwszym miejscu stawiamy spokojny sen syna. To z kolei sprawiło, że… (mimo naszych towarzyskich dusz) już się do nas nie dzwoni.

    Ocenianie innych bez jakiejkolwiek analizy i próby zrozumienia to takie typowe dla człowieków 🙂 Po co się zastanawiać, lepiej poplotkowac i niech się zainteresowany sam tłumaczy. Pozostaje chyba tylko ignorowanie plotek i skupienie się na własnym życiu i rodzinie.

    Polubienie

  2. bo nie dogodzisz…co by nie mówić jest źle, bo ludzie mają swoje teorie.
    Przykład? Ja od 8 lat mam wolny zawód, mąż często „przejmuje” dzieci, gdy wraca z pracy, tak było od porodu, wychodził z wózkiem, robił wszystko przy niemowlaku, sąsiadki w słusznym wieku niemal nosem by mnie wciągnęły parę lat temu, gdy to obserwowały….do czasu, kiedy dowiedziały się, że ja jednak pracuję zawodowo (jedna sama mnie o to wypytywała, zaczynając od tego, że mam złotego męża…ech). Teraz rozumieją, czemu „mąż pomaga”, wcześniej byłam wrednym babsztylem, który nie pozwala położyć się na kanapie na drzemkę „biednemu mężczyźnie po długim dniu w pracy”…Jakby sama praca w domu to za mało..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s