Disneyland, Gluten Free Food & Glam Girl

Ostatnia odsłona cudownej podróży do Disneylandu i Paryża – obiecana bezglutenowa kwestia: czy Glam Girl miała co jeść czy nie?

W Paryżu było gorzej niż źle… 1.maja to kiepski dzień dla turystów, bo prawie wszystko było zamknięte. Restauracje, bary, kawiarnie i sklepy. Ferme. Closed. Niestety te, które były otwarte, nie serwowały nic bezglutenowego. Pytaliśmy kolejno w każdym punkcie gastronomicznym. Większość kelnerów robiło wielkie oczy na hasło „gluten free”, pojedyńcze przypadki próbowały ratować sytuację sałatkami… Ale Glam Girl to nie satysfakcjonowało… Stanęło na tym, że na śniadanie, obiad i kolację były frytki z MacDolands’a, a na deser sezamowe „makaroniki” z Paul’a. Gdybym wiedziała, że będzie aż tak źle, to wypakowałabym z walizki chleb, wędlinę, ser… i zwyczajnie zrobiła bym córce kanapkę. Człowiek uczy się na błędach. Następny wypad do Paryża lepiej przygotujemy…

IMG_4392

Planując wyjazd, skupiliśmy się na Disneylandzie, przyznajemy się. Już na etapie „podróżowania palcem po monitorze”, na stronie Disneylandu znaleźliśmy informacje o menu uwzględniającym wszelkie alergeny, w tym gluten (Food Allergies and Special Dietary Needs). O owe menu można pytać w kilkudziesięciu restauracjach obu parków: Disneyland’u oraz Walt Disney Studios. Można też wstąpić do City Hall na Main Street U.S.A. w parku Disneyland i poprosić o tę listę w wersji papierowej.

A na miejscu? Potwierdzamy! Rzeczywiście na terenach parków prawie wszędzie można zjeść coś bezglutenowego, NA CIEPŁO.  Już w pierwszym punkcie gastronomicznym, fast foodowym, gdzie serwowane są hamburgery, frytki i cola, z ciekawości zapytaliśmy o dania bezglutenowe. Kelnerka (bez przerażenia w oczach), zaprowadziła nas do karty „specjalnej”, gdzie wskazała kilka potraw z symbolem przekreślonego kłosa. Obsługa tam jest odpowiednio przeszkolona i poinformowana o sposobach przyrządzania. Większość potraw z menu bez glutenu pakowana jest w jednorazowe plastikowe naczynia, mrożona, a następnie podgrzewana w mikrofalówkach. Danie otrzymujemy szczelnie zapakowane. W ten sposób mamy 100% pewności, że nie zostało zanieczyszczone glutenem np.w czasie przygotowań. Pudełka są certyfikowane znakiem przekreślonego kłosa. Przykładowe pozycje menu: ryż z klopsikami w sosie pomidorowym, sałatka makaronowa z kurczakiem i warzywami (na ciepło), kiełbaski z pure ziemniaczanym, zupa pomidorowa.

Walory smakowe? To inna kwestia. Dania są pozbawione nie tylko glutenu, ale także przypraw… Nie są też obfite, ale dla dziecka wystarczały w zupełności. Cena do ilości i jakości – nie wypada dobrze… Ale na wakacjach celiak cieszy się z tego, co znajdzie! Bez grymaszenia.

Dalej było już tylko lepiej… Pomiędzy parkami, na Disney Village, poszliśmy do naszych dwóch ulubionych restauracji: Planet Hollywood i Rain Forest. Obawialiśmy się, że tam nie uświadczymy nic do jedzenia, bo to jednak sieciówki, które serwują bardzo duże i szybkie standardy typu: burger z frytkami czy spaghetti bolonese. Ku naszemu zaskoczeniu, w Planet Hollywod przywitano nas czterema stronami menu bez glutenu (!), w tym burgery, makarony, sałatki, zupy, pizze oraz desery! A w Rain Forest zapytano nas, czy chodzi o dania dla dzieci czy dla dorosłych, a następnie przedstawiono kilka solidnych opcji dla dorosłych i dwie dla dziecka, w tym ryż z pieczonym kurczakiem, która bardzo ucieszyła Glam Girl. Hitem był też deser:  lodowo-migdałowa tarta Toblerone. Oczywiście z symbolem przekreślonego kłosa.

Ze śniadaniami też nie było większego problemu – w prawdzie my zawsze zabieramy ze sobą polski prowiant (pieczywo, kabanosy i kasze instant mleczno-ryżową o smaku bananowym Nestle…) – tak na wszelki wypadek oraz…bo Glam Girl ma swoje widzimisie kulinarne. Ale zagłębiając się w listę miejsc, serwujących śniadaniowe potrawy bezglutenowe, aż się uśmiechnęłam z zachwytu i zaczęłam być  głodna… Na specjalne życzenie w hotelach Disney Resort mogą przyrządzić jajka w każdej postaci, kanapki lub tosty. Tak samo w wielu kawiarniach, Buffetach i restauracjach na terenie parków i Disney Village. Kluczem jest pytanie o menu bez glutenu lub podążanie z listą wziętą z City Hall.

Nie zabrakło też małych grzeszków… jak popcorn czy lizakowe jabłko „a la zatrute jabłko królewny Śnieżki”.

Czy wakacje Disneylandzie nie są proste?! Teraz tylko trzeba „sprzedać nerkę” i…w drogę! 🙂

Szczegóły planowania wyprawy do Disneylandu znajdziecie tutaj a najlepsze atrakcje zdaniem Glam Girl– tutaj 🙂 Do drogę!

Reklamy

One thought on “Disneyland, Gluten Free Food & Glam Girl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s