O autonomii dzieci

IMG_2305-1

Kilka dni temu zrobiłam sobie „spacer” po parentingowych blogach i trafiłam jeden wpis, który zawładnął moimi myślami. Autorka opisała przypadek mamy, która wypuściła swoje dwu-trzyletnie dziecko w kapciach na dwór. Zrobiła to z pełną świadomością, a dlaczego? Bo dziecko chciało. Kropka. Oczywiście tekst dotyczył wielkiej krytyki tegoż przyzwolenia. Komentarze pod nim także przyklaskiwały redaktorce i niekiedy szydziły z biednej mamy, która prawdopodobnie ma większe zmartwienia na głowie, niż walka z maluchem, który zwyczajnie uczy się autonomii.

Nie wiem czy się teraz ponarażam wszystkim rodzicom świata, ale ja myślę coś zupełnie odwrotnego. Dziecko musi mieć maksimum wolności w stanowieniu o sobie, w podejmowaniu decyzji i dokonywaniu wyborów. Brzmi abstrakcyjnie? Nie dla mnie. Dziecko to człowiek. Mały, ale człowiek. Ma swoje prawa i powinien od początku uczyć się nim rozporządzać. Na miarę swojego wieku, rzecz jasna. Dla mnie i Glam Girl wyjście w kapciach na dwór nie było nigdy problemem (sama jako nastolatka w zimie w klapkach paradowałam!). Bardzo często naszykowane przeze mnie ubranie do przedszkola, zostawało w sekundę zamienione w zupełnie nowy-córkowy zestaw (zawsze miło doceniony i pochwalony za fajny dobór kolorów). Tak samo w milionie innych kwestii: wybór książki do czytania, zabawki do bawienia, potrawy do zjedzenia…itp. Dziecko się usamodzielnia wiedząc, że od niego też coś zależy. Ta swoboda daje mu poczucie ważności, pewności siebie i sprawia radość, bo widzi, że traktujemy go jak partnera, a nie przysłowiową rybę. A to, że te wybory bywają nie zawsze dla niego dobre, to…też dobrze. Ono musi również uczyć się konsekwencji swoich czynów. Być może dziecku w kapciach na dworze zrobiło się chłodno w stopy – prawdopodobnie następnym razem włoży buty, ale to jest jego bezcenne doświadczenie i lekcja życia.

Poza tym jest mnóstwo zasad, spraw, gdzie ustąpić się nie da np.: wziąć lekarstwo czy nie? Iść do przedszkola czy nie? Oglądać nieodpowiednie filmy/bajki czy nie? Kupować zabawki ilekroć mijamy sklep czy nie? Dlatego tym bardziej wszędzie tam, gdzie nie musimy się upierać przy swoim „bo tak!”, pozwólmy dziecku decydować. Ja czasem odruchowo chce, by Glam Girl zrobiła coś po mojemu, pięć razy to wykona, szósty raz się sprzeciwi i zaproponuje swoje rozwiązanie. Przez moment nie jestem zadowolona – przyznaję się, ale potem mówię sobie: „i co?! Świat się zawali? Ludzie się krzywo spojrzą? I co z tego!”. Szybko napięcie mija, córka zadowolona, ja nie tracę czasu na bzdetne dyskusje.

Zacytuję mądre zdanie: „(…)można powiedzieć, że dając dziecku autonomię, w pewnym sensie ofiarowujemy mu swoją miłość… Bo pozwolenie dziecku, by używało własnej siły, wymaga od nas większej miłości, prawda? I musimy naprawdę bardziej kochać, żeby pozwalać, by samo wszystkiego doświadczało, nawet przykrych rzeczy, prawda? Można by niemal powiedzieć, że każda inna droga jest wynikiem braku miłości. To tak jakbyśmy nie pozwalali dziecku żyć.”

Wszystko ma swój czas” – jest czas konsekwencji i niepodważalnych kwestii i jest przestrzeń na wolność, popełnianie własnych błędów i podejmowanie samodzielnych decyzji. Ja stawiam na kapcie! a Wy?

W imię demonstrowania autonomii Glam Girl włożyła dwa różne buty, dwie różne gumki i spinki do włosów, a do tego dwustronną czapkę:) Ciężki był wybór: NewBalance czy Vans? W ostatecznym rozrachunku wygrały Vans’y!

Stylizacja sportowa, wiosenna, samodzielnie skomponowana przez Glam Girl: kamizelka puchowa – United Colors of Benetton, T-shirt – Disney Store, spodnie bawełniane z brokatem – Calzedonia, buty sportowe – NewBalance, trampki – Vans, czapka dwustronna – Coccodrillo, bluza polarowa – McKinley, gumki sprężynki do włosów – Okaidi, spinka różowa – Coccodrillo, spinka granatowa – szafa blogerki

Bibliografia:

  1. „Wyzwoleni rodzice wyzwolone dzieci – Twoja droga do szczęśliwej rodziny”, A.Faber, E.Mazlish, Wyd.Media Rodzina, Poznań, 1994
  2. „Drugi i trzeci rok życia dziecka”, H.Murkoff, S.Mazel, Wyd.Rebis, Poznań, 2011
Reklamy

9 thoughts on “O autonomii dzieci

  1. Moim zdaniem także masz rację. Dzieciom nie powinno być wszystko zabraniane, powinny miec jakąś jak wyżej napisane wolność. Oczywiście na głowę tez nie ma co pozwalać wchodzić, ale niektóre sytuacje naprawdę nie wymagają dyskusji i zakazań

    Lubię to

  2. Święte słowa! Też uważam, że trzeba dać dziecku swobodę w decydowaniu o spawach, które są tak naprawdę mało ważne. Co za różnica w jakich butach dziecko wyjdzie na dwór? A skoro i dziecko i rodzice będą zadowoleni to nikomu nic do tego 😉

    Lubię to

  3. Super tekst. Wrato pamietac, ze dziecko jest czlowiekiem i stare powiedzenie, ze dzieci i ryby glosu nie maja, powinno odejsc do lamusa! Kolejna swietna stylizacja malej modelki 🙂

    Lubię to

  4. A ja chyba właśnie się z Tobą zgodzę. Dziecku nie można odbierać swobody stanowienia o sobie. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale jak dziecko ma się nauczyć podejmować ważne decyzje jeśli już od najmłodszych lat będziemy go we wszystkim wyręczać i pokazywać jak życie może być proste kiedy rodzice podsuną pod nos gotowe ubranka do przedszkola czy odwieczne walki z dziećmi przy stole, które nie chcą jeść bo śniadanie przygotowane przez rodziców jest niedobre. O ile mniej nerwów zarówno dla rodzica jak i dla dziecka będzie gdy to dziecko samo zdecyduje na co ma ochotę. Zdecydowanie popieram Twoje podejście i Waszą relację z córką 🙂

    Lubię to

  5. Hmm…decydowanie tak, ale nie zawsze – tak jak piszesz. Dużo zależy od dziecka, bo jednym można więcej „popuścić’ (słabe słowo, ale obrazowe), a inne na taką wolność zareagują nie do końca dobrze. Każdy zna swoje dziecko i wie, co najlepsze w jego sytuacji.

    Lubię to

  6. Sądzę, że rodzic powinien mieć dokładnie przemyślane swoje zasady i wymagania, bo argument „bo tak” marnym jest w wydaniu każdego, a szczególnie wobec dziecka. Nie chodzi przecież o łamanie jego woli, ale wzmacnianie – a więc każdą decyzję, którą dziecko musi przyjąć od rodzica, powinien uzasadniać logiczny powód i dobro dziecka. A przy tym trzeba to dziecku wytłumaczyć, aby i ono widziało w tym sens. (nawet, jeśli tupie nogami – główka pracuje bardziej niż się wydaje!) Oczywiście, najlepiej żeby takich sytuacji ograniczających autonomię dziecka było jak najmniej – a więc tylko wtedy, gdy popełniony błąd miałby konsekwencje zagrażające dziecku , a nie „widzimisiom” rodzica. Na pewno trzeba tu cierpliwości i czasu, ale taka postawa „opłaca się ” wobec Małego Człowieka.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s