Mit matki-polki? Kilka kroków bycia szczęśliwą mamą

Ostatnio często spotykam się z tekstami o wyemancypowanych kobietach, które nie chcę mieć dzieci, wybierając m.in. karierę zawodową. Mówią, że to nie dla nich, że nie czują powołania albo że boją się porzucić dotychczasowe życie. Czytam i się zastanawiam nad tym całym fenomenem 30-latek naszych czasów.

Rozmawiam z matkami. Różnymi. Jedne zrezygnowały z pracy na rzecz wychowania dzieci, drugie szybko wróciły do zawodu, by nie stracić pozycji w firmie. Jedne i drugie coś poświeciły. Jedne siebie, drugie dziecko. A może te pierwsze wcale tak dużo nie poświęciły?

Zaryzykuję tezę, że dzisiejsze „matki-polki” zanikają… Dzisiejsze młode matki, to kobiety szczęśliwe, świadomie wybierające wychowywanie dzieci jako dobro najwyższe, również dla nich samych. To kobiety, które nie rezygnują z siebie, a wręcz przeciwnie, wybierają siebie, wybierają nową drogę, która realizuje ich nowe wyzwania i cele. Dziecko. Dziecko jest nowym celem i wyzwaniem. Dzisiejsze matki nie siedzą w domu, nie zamykają się na swoje potrzeby. Dzisiejsze matki są aktywne, spędzają czas wśród innych matek w klubokawiarniach, domach kultury, w centrach handlowych, w parkach, w bibliotekach, w teatrach, w galeriach, w szkołach tańca i językowych. Wszędzie tam, gdzie dzieje się coś dla dzieci, czerpiąc przy tym przyjemności i korzyści dla siebie. Dzisiejsze matki są otwarte i szczęśliwe. Nie pracują zawodowo, ale pracują! Równie ciężko i nie 8h dziennie, a 24h dziennie. Zawód „mama” – chyba najstarszy na świecie, wreszcie zaczyna być doceniany i poważany. Dzisiejsze mamy przestają zadawać pytania „wróciłaś do pracy?”. Zamiast tego pytają „co robisz?”. Dzisiejsze mamy chwytają wszystko, co pozwala im się realizować, np. zakładają blogi, łapią zlecenia, robią zdjęcia, piszą teksty, szyją, projektują, uczą się języków, tańczą, ćwiczą… Ale co najważniejsze, dzisiejsze mamy skupiają się na dziecku i jego potrzebach, nie tylko dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że to bardzo lubią! Znają sekret szczęścia: wiedzą, że szczęśliwe dzieciństwo jest kluczem do szczęśliwego życia.

A jeśli są wśród nas kobiety narzekające na swoje nudne, „pieluchowe” życie, to podpowiadam kilka kroków wychodzenia z cienia:

Po1: warto rozejrzeć się po okolicy. Sprawdzić oferty zajęć domów kultury, klubokawiarni, sal zabaw, szkół muzycznych, językowych, sportowych, fitness klubów itp. Na pewno znajdziecie coś ciekawego dla Ciebie i dziecka.

Po2: zrób listę znajomych z dzieciakami i odśwież kontakty! Na pewno pierwsze miesiące malucha zubożyły życie towarzyskie, ale czas ponownie wsiąść w siodło! Połowa Twojego otoczenia ma już pociechy, zaproś na kawę i chrupki, będzie wesoło.

Po3: otwórz się na nowe znajomości. Na zajęciach dla dzieci, w piaskownicy czy w sąsiedztwie znajdziesz mamy takie jak TY! Gdy Glam Girl była mała, poznałam kilka świetnych mam. Z niektórymi się cały czas bardzo blisko przyjaźnimy.

Po4: wsiądź z wózkiem w autobus i jedźcie na kawę do centrum miasta! Początkowo poczujesz się jak na wakacjach – będzie to cudowne uczucie wolności i nieograniczonych możliwości! Skoro wsiadłaś sama z dzieckiem do autobusu, to możesz wszystko 🙂

Po5: zostaw dziecko z kimś bliskim: z babcią, z dziadkiem, z mężem, z ciocią, wujkiem czy po prostu zaprowadź do przedszkola i idź do kosmetyczki czy fryzjera. To naprawdę żaden luksus – to obowiązek szczęśliwej mamy, która raz na kilka tygodni powinna zadbać o swój wygląd. Nawet strzygąc grzywkę, poczujesz psychiczny komfort i odmianę, a ta pomoże Ci być fajną mamą! Dzieci też dostrzegają takie rzeczy. Glam Girl zawsze powie mi komplement i wyzna miłość. Nie wspomnę już, że uwielbia ze mną chodzić w takie miejsca. Podpowiadanie koloru lakieru do paznokci czy fryzury czyni z córki dumną stylistkę i matkowo-córkowy event.

Po6: wróć do czytania książek, oglądania filmów, słuchania muzyki – być może nie musiałaś z tego rezygnować. Ja musiałam. Ale dzięki temu powrót był super ożywiający.

Po7: idź na fitness! Najpierw raz na jakiś czas, potem raz na tydzień, potem jak często możesz. Nie szukaj wymówek ani usprawiedliwień dla swojego lenistwa (ja jestem na tym etapie, więc mówię teraz sama do siebie!). Jeśli brak Ci funduszy albo opieki do dziecka, to stwórz domowy fitness! Ewa Chodakowska czy inna trenerka pomoże Ci wirtualnie. Włącz laptopa i do dzieła. A jeśli brak Ci samozaparcia, zaproś koleżanki (z dziećmi lub bez). Wystarczą dwie-trzy osoby, by morale wzrosły. Mi się udało zrobić kilka domowych treningów – samej i z innymi dziewczynami! Jest moc! Polecam!

Po8: Zacznij robić coś dla siebie – idź na angielski, na kurs szycia, na salsę czy zacznij łapać drobne zlecenia zawodowe. Zaczniesz czuć, że życie się normalizuje oraz że jesteś w stanie wszystko pogodzić ze sobą. Oczywiście przyjdą chwilę kryzysów, kiedy dziecko będzie chore. Wtedy oczywiście tylko Ty rzucasz wszystko i po prostu zostajesz z maluchem, ale życzę Ci oby takich sytuacji było mało. Glam Girl mnie zahartowała w tym temacie i pojawianie się coraz to nowych infekcji przyjmuję ze spokojem, ale pamiętam, że pierwsze zachorowania mocno „zaskakują” i frustrują.Zatem chill!

Po9: Nie zapomnij w tym wszystkim o mężu i ojcu dziecka. On ciężko i długo pracuje – bo musi! On nie ma wyjścia, nie może zajść w ciążę i karmić piersią. To są kobiece przywileje. Ja nie byłam fanką tych obu kwestii i chętnie bym się z mężem zamieniła, ale się nie dało. Tacierzyński też nie wchodził w grę ze względu na moje zarobki. Takie życie. Zamiast się dołować, po prostu od czasu do czasu zaproście męża na randkę, zróbcie elegancką kolację czy kupcie mu fajny gadżet, zupełnie bez okazji. Pokażcie, że doceniacie jego wysiłek, a same przestańcie marudzić, że siedzicie w domu i wariujecie ! (Tu polecam wrócić do początku artykułu.)

Po10: Jeśli regularnie wcielasz w życie powyższych dziewięć punktów, to znaczy, że jesteś gotowa do ostatniego: powiedź sobie uczciwie, że kochasz swoje życie, swoją codzienność, swoją rodzinę i siebie! Poczuj, że życie stoi przed Tobą otworem i że mimo posiadania dziecka i tych trzydziestu, czterdziestu lat na karku, masz ciągle wiele możliwości i szans. Nigdy nie jest za późno na plany, zmiany i spełnianie marzeń! Bądź szczęśliwą mamą, a będziesz szczęśliwym człowiekiem!

Drogie Kobiety, postuluję, aby wprowadzić nowy trend cieszenia się życiem z dzieckiem, nienarzekania na porzucenie kariery zawodowej i szukania siebie i sposobów na siebie w macierzyństwie. Stwórzmy obraz nowoczesnej mamy, która decydując się na dziecko, nie czuje, że świat się kończy, a dopiero zaczyna. Jestem pewna, że połowa kobiet, które mają/miały fajną, satysfakcjonującą pracę przed urodzeniem dziecka, z czasem do niej powróci albo wymyśli coś własnego, równie przedsiębiorczego, a możliwego do połączenia z opieką nad dzieckiem 24h. Dziecko zmienia wszystko, to prawda, ale pozostanie z nim w domu jest po prostu cool! A jeśli Twoja codzienność Cię przygniata, to może popracuj nad wprowadzeniem zmian. Na pewno da się coś zmodyfikować i ubarwić. Im dziecko starsze, tym łatwiej. Ja wyparłam pierwszy rok życia Glam Girl – mnie nie było dla świata (…). Ale dostrzegam mnóstwo dziewczyn z wózkami, w których maluchy grzecznie śpią. Myślę, że te szczęściary mogą zacząć już dziś!

Sesja zdjęciowa dedykowana Cioci Natalce z taty pracy, a właściwie sesja stylizowana „a la Ciocia Natalka”. Glam Girl dodała tylko: „Wyglądam jak Ciocia Natalka, mam taką samą fryzurę, tylko szkoda, że Ciocia nie ma takiej torebki…”.

Stylizacja: sukienka – Zara Girl, rajstopy z cashmirem – Calzedonia, baleriny – H&M, spinki do włosów – Biedronka, gumki do włosów – Zegeneration, torebka – Atelier Kate, bolerko z brokatem – Okaidi, okulary – 3D z Cinema City.

Reklamy

3 thoughts on “Mit matki-polki? Kilka kroków bycia szczęśliwą mamą

  1. w pełni się zgadzam – dziecko może być celem, macierzysństwo może dawać satysfakcję, wszystko zależy od naszych potrzeb. nie można porównywać, zrównywać, to, co dobre dla Ciebie nie musi być dobre dla mnie i na odwrót.

    Polubienie

  2. Szczęśliwe macierzyństwo – jak najbardziej!.. W takim wydaniu brzmi bajecznie wprost. Jednak niektóre kobiety są w takiej sytuacji, że choć nie chcą, i nie jest to ich marzeniem, ale ze względu na różne sytuacje życiowe są zmuszone wrócić do pracy po urlopach wychowawczych…i to są właśnie „matki Polki”, moim zdaniem…które ogarniają pracę a przez resztę doby wszystko inne…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s