G & GG – Genua & Glam Girl

Nim spadnie śnieg, jeszcze kilka ciepłych wspomnień z wyjazdu do Włoch.

Poprzednio zebrałam „10 złotych zasad podróżowania z Glam Girl”. Teraz zaś „sprzedam” kilka pomysłów na zaplanowanie zwiedzania (fragmentu) włoskiej Ligurii, oczywiście z dzieckiem. Zaczniemy od Genui.

Lot: Warszawa – Genua – Warszawa
Plan wyjazdu: Genua – Santa Margherita – Savona – Portofino – Mediolan

Baza noclegowa i wypadowa – Genua. Świetny wybór, bo miasto ma znakomicie skomunikowaną sieć kolejową. Codziennie podróżowaliśmy do innego miasteczka. Glam Girl bardzo lubi pociągi, więc wyprawy były atrakcyjne same w sobie (nawet jeśli wagony wyglądały rodem z PKP…i nie mówię tu o pendolino…). Siadaliśmy zawsze przy oknie, w miarę możliwości od strony morza i podziwialiśmy mijany krajobraz.

Genua, jak przystało na spore włoskie miasto, od samego początku zachwyciła swoim tradycyjnym budownictwem, wąskimi uliczkami i romantycznymi zakamarkami. Nawet z dzieckiem udawało się poczuć nastój. Choć musimy przyznać się, że początkowo trochę zapominaliśmy, iż jesteśmy w Italii i w kawiarniach, w hotelu odpowiadaliśmy „gracias” zamiast „grazie”. Genua bowiem bardzo przypominała nam francuskie Lazurowe Wybrzeże i hiszpańską Andaluzję. Na szczęście smak lodów włoskich (bardzo często bezglutenowych, z bezglutenowymi, sterylnymi waflami) skutecznie nawracał nasze błądzące myśli na właściwe tory. Lody jedliśmy codziennie, bez umiaru. Bardzo podnosiły morale, gdy rodzice przeginali z długością spaceru i wspomagały chwile sączenia kawy.

Oczywiście nie samymi lodami i pociągami żyła Glam Girl. Pierwszego dnia od razu udaliśmy się do jednego z największych oceanariów w Europie, Acquario di Genova. Wrażenia niesamowite, szczególnie gdy delfin się popisywał dokładnie przed Glam Girl. Staliśmy przy szybie i ze zdumieniem obserwowaliśmy spojrzenia i akrobację morskiego przyjaciela. Glam Girl nie mogła uwierzyć własnym oczom! Mimo, że całe akwarium było bardzo interesujące, córka do dziś wspomina tylko i aż delfina. Jedna praktyczna uwaga – poza sezonem letnim restauracja w oceanarium jest nieczynna, a funkcjonujący (ledwie…) barek nie serwuje nic jadalnego, nawet frytek czy herbaty. Radzę zaopatrzyć dziecko we własną przekąskę, np. w banana, wodę i kanapkę.

Oceanarium mieści się tuż przy cudnym porcie – Porto Antico. Lokalizacja sama zmusza do miłego spaceru i przystanku na kawę. Wędruje tam sporo gołębi (jak mówi Glam Girl – polskich), można więc połączyć miłą kawę z karmieniem ptaszysk. Nie jestem fanem wspierania gołębi w turystycznych obszarach, ale gdy się marzy o chwili spokoju, idzie się na wiele ustępstw. Portowy spacer może doprowadzić do kolejnej dziecięcej super atrakcji – idealnej na pochmurny dzień (tak, we Włoszech też pada deszcz! I tym razem go doświadczyliśmy…) – do La Citta Dei Bambini. Cóż to takiego? Bardzo kreatywna sala zabaw. Zamiast nudnych basenów z kulkami, których u nas pełno, czuliśmy się raczej jak w Centrum Nauki Kopernik, tylko jeszcze bardziej interaktywnie. Zamiast oglądać i dotykać, można było wejść, zbudować, przenieść. Hitem była część „a la plac budowy” – dzieci stawały się robotnikami, architektami, pomocnikami. Mogły założyć kask, wziąć taczkę, wspiąć się na wysokość i załadowywać betoniarkę gąbkowymi cegłami, o samym procesie budowania nie wspomnę. W innej sali były m.in. zabawy z wodą czy eksperymenty oparte na zmysłach. Całe pomieszczenie podzielone jest na działy tematyczne ale i – co najważniejsze, na działy wiekowe! Dzięki temu nasza czterolatka mogła się bezpiecznie bawić wśród 3-5-latków. Spędziliśmy tam 2 godziny, ale z łatwością można byłoby dłużej. W okolicy portu znaleźliśmy też publiczny, otwarty plac zabaw, który rzecz jasna, zaliczyliśmy. Dwa razy. Ale hitem były karuzele. Klasyczne, kręcące się wkoło, karuzele. Spotkaliśmy je w kilku miejscach – w Genui w okolicy Porto Antico, w Santa Marghericie i w Savonie. Glam Girl codziennie pytała czy dziś też może pojeździć… Cóż, geny:) Szczęście się mnożyło każdego dnia – apogeum osiągnęło, gdy również w tym rejonie, znaleźliśmy dwie restauracje z bezglutenowym jedzeniem. Jedna z nich serwująca pyszną bezglutenową pizzę, a druga oferująca całe bezglutenowe menu. Raj nie wakacje!

Poza obszarem Porto Antico też było fascynująco, np.warto przespacerować się przez Piazza de Ferrari – plac z przepiękną fontanną (dzieci je uwielbiają przecież!). Obowiązkowa jest również wspinaczka na taras widokowy, z którego rozpościera się panorama na Genuę. Fanów zakupów ucieszy wycieczka Via XX Settembre, gdzie poza włoskimi i sieciowymi butikami, mieści się McDonald (na siusiu i BEZGLUTENOWEGO burgera…). Z młodymi podróżnikami to bywa ważne. Z Glam Girl bardzo odkrywcze było spacerowanie wśród wąskich uliczek. Szczególnie polecana (i niedaleka naszego hoteliku), Via Garibaldi, jest wpisana na listę światowego dziedzictwa USESCO. Glam Girl, ciekawa świata zawsze weszła gdzieś, gdzie okazywało się być pięknie i tajemniczo. Niemożebnie zachwycały nas podwórza z ogrodami ukrytymi między budynkami. Zdarzało nam się znaleźć zabytkowe schody, balkony czy wykusze. Córka bardzo dojrzale obserwowała i komentowała: „Tato, spójrz jaka piękna brama, i jaki uroczy aniołek na drzwiach; a widziałeś ten budynek?! Ma super kolor – RÓŻOWY! Wow! Ale tu pięknie…” itp.Miło posłuchać!

W Genui tylko plaży zabrakło, musieliśmy poszukać jej w innych zakamarkach Włoch. O tym następnym razem…

Stylizacja: sukienka tunika: Okaidi, czapka – Zara (adult), apaszka chusta – Okaidi, pasek – Okaidi, buty trzewiki – Okaidi, sweter kardigan – Coccodrillo, rajstopy – Okaidi, spinki i gumka do włosów – Zgeneration

Reklamy

One thought on “G & GG – Genua & Glam Girl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s