10 Złotych Zasad włoskiego podróżowania z Glam Girl

IMG_3716-1   IMG_3710-1  IMG_3717-1

Milion myśli, tona wspomnień i refleksji po szybkim acz intensywnym wyjeździe do włoskiej Genui – kto nie był, a się waha, niech pakuje walizki! Liguria zachwyca w całej swojej krasie. Kiedyś zwiedziliśmy miejscowości: Cinque Terre, La Spezia i Ventimiglia. Teraz Genuę, Santa Margheritę, Portofino i Savonę. Kiedyś bez dziecka, teraz z Glam Girl. Różnice? Znaczące. Jak łatwiej? We dwoje. Jak ciekawiej? Oczywiście „w kupie”!

Przede wszystkim z dzieckiem jest weselej już na starcie, zwłaszcza, gdy twój bagaż gubi się na przesiadce i musisz minimum dobę przetrwać bez najpotrzebniejszych rzeczy: ukochanego królika do zasypiania, zapasu bezglutenowego jedzenia, w tym pieczywa i ulubionej kaszy pitnej. O innych rzeczach nie wspomnę… Tak więc lekcja numer jeden: do podręcznej walizki zabierz wszystko to, co twoje dziecko MUSI mieć zawsze ze sobą, a czego nie da się kupić! Ty sobie jakoś poradzisz.

Lekcja numer dwa – jeśli ktoś z ekipy jest na jakiejś diecie, np. bezglutenowej, jak u nas Glam Girl, sprawdź wcześniej kilka adresów gastronomicznych i ich godziny otwarcia! My całkowicie zapomnieliśmy o czymś takim jak „siesta” czyli przerwa w ciągu dnia. Zamknięte są wtedy restauracje i sklepy, ale żeby nie było tak łatwo, to każdy punkt sam sobie wyznacza czas przerwy. Zdarzyło nam się „pocałować klamkę” o 12:05, 13 i o 16… i o 18… Wiele barów otwiera się teoretycznie o 12, a praktycznie sporo później… itp. Tak więc jadąc do Włoch, mając ograniczenia żywieniowe, radzę wyszukać choć kilku adresów, gdzie można zjeść i dokładnie sprawdzić porę siesty. Raz mieliśmy szczęście – wpuszczono nas po godzinach otwarcia i zaserwowano przepyszną pizzę bezglutenową! Mniam! Ale tylko raz…

Lekcja numer trzy – zabierz ze sobą przełącznik napięć i końcówek do kontaktu. Choć od lat nie był nam potrzebny, bo prawie wszędzie wtyczki są uniwersalne, tym razem by się przydał… A oczywiście go zabrakło. Grube bolce się nie zmieściły… Podgrzewacz do butelek (i kubków z kaszą) został w walizce z zapasem ważącego niemało napoju mleczno-ryżowego.

Lekcja numer cztery – jeśli jesteś rodzicem dziecka w wieku porzucającym wózek, albo jak my, z wózkiem dawno porzuconym, przed wyjazdem na aktywny urlop, zastanów się dwa razy, czy aby nie zabrać go jednak ze sobą. Całodzienne wędrówki różnią się od spacerowania po parku, wracania pieszo z przedszkola czy nawet wypraw na kilkugodzinne, jednodniowe wycieczki. Może się okazać, że jedno z was będzie regularnym wielbłądem a drugie tragarzem… My się do wózka nie cofniemy, ale tęsknimy za czasami, gdzie można dziecko albo bagaże wieźć zamiast nieść. Poprawiamy sobie humor myśleniem, że w Genui, podobnie jak w Lizbonie, jest bardzo dużo górek, brukowanych tras i wąskich zaułków, w których czterokołowiec byłby tylko dodatkowym kłopotem do dźwigania.

Lekcja numer pięć – jeśli w stosunku do swojego dziecka używasz słów takich jak „atrakcje”, „super miejsca”, „ciekawe rzeczy” – bądź pewien, że jeśli w polu widzenia nie spotka karuzeli (czy choćby głupiego słonika na żetony), oceanarium, plaży (najlepiej z piaskiem), sali lub placu zabaw czy Disney Store… Nie będzie do końca usatysfakcjonowane… Dobitniej mówiąc – będzie rozczarowane, zawiedzione, zmęczone i marudne. My na szczęście uwielbiamy atrakcje w rozumieniu dziecięcym. Sami ich wyszukujemy i się nimi delektujemy! W ten sposób łatwo pogodzić podróżnicze oczekiwania dorosłych i najmłodszych.

Lekcja numer sześć – zawsze idź z dzieckiem „na siusiu”, nim o to poprosi! W podróży trudno o toalety, nie zawsze masz pod ręką McDonalda. Czasem zostaje Ci „drzewko” czy „krzaczki”. Może się wtedy okazać, że wysadzając dziecko, twoja prawa ręka stanie się osłonką między strumieniem a ubraniem… No comment!

Lekcja numer siedem – jeśli liczysz na szybką przekąskę, typu frytki, poza włoskim sezonem, nawet w bardzo wielkim, pięknym genuskim oceanarium, przeliczysz się! Nawet kawy ani herbaty się nie napijesz. Lepiej zabrać z hotelu „kanapkę na wynos” – pozbawicie się niepotrzebnych napięć, gdy wielki głód dziecka przyjdzie bez ostrzeżenia. U nas pomagały małe kawałki salami kupowane w lokalnym Carrefourze. Glam Girl przeżyła na nich cały wyjazd. Uratowały kilka opresji, zwłaszcza gdy nagle się okazywało, że restauracja jest zamknięta… albo że przez kilka godzin nie udało się znaleźć niczego z daniami bezglutenowymi.

Lekcja numer osiem – zawsze słuchaj dziecka! Jeśli mówi, że widziało, jak ktoś kasuje bilet przed wejściem do pociągu, to znaczy, że tak jest! W przeciwnym razie możesz zostać skasowany ty… Tylko nie kasownikiem, a przez kontrolera na min.10 Euro… Ups!

Lekcja numer dziewięć – nigdy nie przeszkadzaj fazie artystycznej! Ilekroć dziecko porwie muzyka, śpiew, taniec, dłubanie patykiem w drzewie (na tarasie widokowym w Genui), zbieranie muszli (wśród samych kamieni w Santa Margherita), wrzucanie patyków do wody (w Portofino), straszenie gołębi (na placu Duomo w Mediolanie) itp. – zamiast negować, czerp chwile spokoju! Delektuj się minutami dla was, podziwiaj widoki, rób zdjęcia, całuj męża! Glam Girl jest bardzo artystyczna, na szczęście.

Lekcja numer dziesięć – jeśli lecisz samolotem i to z przesiadką, przez którą podróż się bardzo wydłuża, zabierz ze sobą najróżniejsze książeczki, kolorowanki, pisaki, małe zabaweczki albo… iPada… Jakkolwiek jesteś przeciwny elektronicznym zabawkom w rękach czterolatka, 9h podróży wykończy cię wystarczająco bardzo, by się złamać. Glam Girl uwielbia urozmaicone rozrywki, więc tablet nie jest dla niej rarytasem samym w sobie. Ale przyznaję – w chwilach znudzenia, znakomicie odwracał uwagę od dłużącego się dnia.

A co Wy byście jeszcze dodali do listy?

Jako, że dziesięć złotych zasad, to stylizacja musi być również na złoto! Ciao!

IMG_3766-1 IMG_3765-1 IMG_3762-1 IMG_3760-1 IMG_3759-1 IMG_3756-1 IMG_3755-1 IMG_3753-1  IMG_3750-1  IMG_3738-1 IMG_3736-1 IMG_3735-1 IMG_3744-1  IMG_3704-1 IMG_3701-1     IMG_3786-1  IMG_3777-1 IMG_3779-1IMG_3699-1 IMG_3784-1 20151030_110901-1 IMG_3776-1 IMG_3771-1   IMG_3767-1

Stylizacja: spódniczka tiulowa – Zara Kids, bluza – Zara Kids, T-shirt bluzka: Young Dimension, rajstopy – Calzedonia, buty baleriny – Mothercare, apaszka chusta: Zara Kids, bolerko – Maroyal

Reklamy

3 thoughts on “10 Złotych Zasad włoskiego podróżowania z Glam Girl

  1. No, Zuchy, to była lekcja😀 na tym etapie zawsze miałam w torebce mokre chusteczki do ràk, jakikolwiek suchy prowiant oraz awaryjne suche majtasy😜 daliście radę!!👍

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s