O modzie bez glutenu

          IMG_2509  IMG_2516

Dwa lata temu znajomy odmówił poczęstowania się drożdżówką tłumacząc dumnie, że nie jada glutenu. Automatycznie zapytałam czy ma celiakię. Zmieszał się odrobinę. Oczywiście nie miał, ale „na mieście” dobrze wyglądała dieta gluten free (a raczej jej pozorowanie). Tamtego dnia dostał ksywkę „Gluten”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w domu rośnie mi celiaczka…
Dziś Glam Girl jest już prawie trzy miesiące na diecie. To dobry moment na małą refleksję. Od dnia zdiagnozowania celiakii do teraz bardzo dużo zmieniło się w naszym domu. Zaczęło się wariacko. W dniu odebrania wyników odbyły się natychmiastowe, pierwsze zakupy: cztery książki z przepisami, kilka paczek makaronów i jakieś słodkości. Uff. Może przeżyjemy? Następnie siostra, również celiaczka, pożyczyła mi książkę o tejże chorobie. Książka cienka, ale treściwa. Co rozdział, oczy mi rosły. Pierwszy szok przeżyłam, gdy dowiedziałam się szczegółowo czego nie wolno córce jeść. Wcześniej nie miałam aż takiej świadomości. Do odstrzału poszło oczywiście wszystko, co pszenne, żytnie, orkiszowe, jęczmienne. Pomyśleć można, że to tylko (lub aż) pieczywo, makarony, ciastka, drożdżówki. Nic bardziej naiwnego. Z tym nie było by większego problemu. Okazało się, że gluten jest wszędzie, dosłownie. Zgłębiając temat doszliśmy do pewnych absurdów, np. do tego, że ryż z gruntu bezglutenowy, może również mieć gluten; że przyprawy takie jak pieprz również zawierają śladowe ilości. Etc. W pewnej chwili stanęliśmy przed wielkimi półkami w marketach i sprawdzaliśmy każdy jeden produkt na okoliczność zapisu „może zawierać śladowe ilości glutenu”, „na taśmie produkcyjnej jest wykorzystywany gluten”, itp. Trudno było znaleźć coś bezpiecznego. To był moment grozy. Uświadomiliśmy sobie, że zakupy już nigdy nie będą proste ani szybkie. Cóż. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba się przestawić. Kolejny krok – rozeznanie czy w terenie mamy jakieś Eko sklepy. Oczywiście są. Restauracje i kawiarnie też. Po pierwszej wizycie w jednym z lokalnych, zielonych sklepów, wyszliśmy usatysfakcjonowani. Ku naszej uldze można zakupić wszystko, co potrzebne. Szkoda, że za dwa razy większą kwotę… Ale to pomijam.
Czytania książki o celiakii ciąg dalszy. I znów kolejny szok. Nie tylko trzeba córkę przestawić na dietę bezglutenową, nie tylko zwracać uwagę na brak zapisów o śladowych ilościach glutenu, nie tylko wyszukiwać rzadkich produktów ze znakiem przekreślonego kłosa, to jeszcze musi ona mieć swoje osobne szafki w kuchni, swoją deskę do krojenia, toster, sztućce, patelnie itp. O nie. Zapomnij o chlebaku w domu czy o trzymaniu zwykłej mąki. Gluten jest wredny i fruwa w powietrzu, przenosi się na naczyniach i na rękach. Początkowo sama się śmiałam, gdy siostra marudziła, że użyłam tej samej łyżki do zamieszania sałatki, co mieszałam makaron pszenny. Teraz już się nie śmieję, co najwyżej płaczę. Postanowiliśmy jednomyślnie oczyścić dom z glutenu, raz a skutecznie. Łatwo nie było – najpierw gruntowne wyjadanie „glutenu”, dalej dezynfekowanie każdej powierzchni kuchennej (szafek, lodówki, sprzętów gospodarstwa domowego), pozbycie się bardzo zanieczyszczonych akcesoriów, m.in.tostera i wreszcie kupno wszystkich produktów. Od zera. Taki nowy początek. Wreszcie można normalnie bezglutenowo gotować (oczywiście o ile bezglutenowe gotowanie można nazwać normalnym…)! Córka otwiera lodówkę i może zjeść, co chce. Sukces! Nie ma żalu, że czegoś jej nie wolno, z niczym nie trzeba się kryć po kątach. Wszystko jest na dobrej drodze do przyzwyczajenia się.
Następne przyszło pieczenie babeczek, ciasta jogurtowego i chleba! Nigdy by mnie nikt nie zmusił do pieczenia chleba, gdyby nie życie… Próby liczne, ale zakończone również zwycięstwem polegającym nie tylko na udanym wypieku (po kilku „wysypanych”), ale i na usatysfakcjonowaniu wybrednego podniebienie Glam Girl! Usłyszałam nawet zdanie „Mamo, nadajesz się do pieczenia ciasta!” Rewelacja!
„Kuchnia” z grubsza ogarnięta, ale w książce czytam dalej, że gluten-sruten (grrr!!!) często bywa też w lekach, w kosmetykach (w kremach, błyszczykach, pomadkach, lakierach do paznokci itd.) w klejach szkolnych, w kleju na znaczkach pocztowych i kopertach, w ciastolinie, zwłaszcza tej ulubionej Play-Doh itd… Pobyt na wsi też odpada! Kilka godzin w towarzystwie pylących pól, owocuje następnego dnia problemami… Po dawce takich „newsów”, pozostało tylko zapytać czy w ubraniach też jest gluten?! Chyba nic mnie już nie zdziwi. A jestem pewna, że przed nami jeszcze wiele „odkryć” i cennych lekcji. Dzięki forom, grupom na facebooku niemal każdego dnia dowiaduje się czegoś nowego, co można, albo czego niestety nie.
Jednak z wszystkich tych wiadomości, cały czas najbardziej szokuje mnie statystyka: jedna na trzydzieści osób chorujących na celiakię, wie o tym! Człowiek jeden na trzydziestu jest na diecie bezglutenowej! Jeden na trzydziestu ma uratowane życie i szansę na zdrową, sędziwą starość bez zaburzeń hormonalnych, osteoporozy, zaburzeń neurologicznych i chorób psychicznych, raka jelita oraz wielu, wielu innych chorób. Dziś wiem, że Glam Girl miała dużo szczęścia, a dzięki niej, my też. Mimo, że bez celiakii (przynajmniej na razie), jesteśmy przestawieni na zdrowszy tryb jedzenia, gotowania, a także uważnie zwracamy uwagę na składy produktów, bynajmniej nie tylko pod kątem glutenu.
Gdyby każdy człowiek miał wiedzę na temat celiakii, tego jak nieprzyjemne są objawy i bolesne konsekwencje, nie przechodziłby na dietę bezglutenową dla panującej mody. Ale gdyby nie ten trend, prawdopodobnie dziś nie byłoby tylu produktów z przekreślonym kłosem. Koło zamknięte.

Po ugryzionym temacie jadalnej mody krótka fotorelacja z kilkoma przysmakami Glam Girl!

IMG_2523 IMG_2521 IMG_2520  IMG_2514 IMG_2513

A na sam koniec – Glam Girl w fiolecie! Mamy jesień, więc dzianinowa tunika z nieustannie modnym motywem gwiazdy jest najlepszym wyborem!

IMG_2505 IMG_2504 IMG_2491 IMG_2496 IMG_2497  IMG_2500

Stylizacja: sukienka dzianinowa: United Colors of Benetton, rajstopy: Coccodrillo, ozdoba na włosach: Atelier Kate, gumka z pomponem: Manufaktura Pomponów, spinka: domowa szafa blogerki

Reklamy

2 thoughts on “O modzie bez glutenu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s